Blog > Komentarze do wpisu
Niektórzy lubią poezję

Dzisiaj trochę poważniej niż ostatnio: Drakaina wymyśliła kolejne wyzwanie. Tym razem zadaniem jest ułożenie listy ulubionych wierszy odnoszących się do antyku. Współczesnych wierszy, dodajmy, przy czym tu co nieco oszukuję, bo te "współczesne" niektóe to XIX wiek. Allegro_Walker, jeżeli gdzieś tam jestes, zapraszam(y) do zabawy!

Kolejność raczej przypadkowa.

 

Niektóre ulubione wiersze:

10. Rainer Maria Rilke, Orfeusz, Eurydyka, Hermes.  [tu oryginał niemiecki] Z racji niezwykłej wręcz mityczności tego wiersza i nastroju, jaki ewokuje; ma się wrażenie, że się idzie der Seelen wunderliches Bergwerk. To jest jeden z tych tekstów, z którego frazy wypływają z mojej pamięci nagle, nieoczekiwanie, w najmniej spodziewanych chwilach.

9. Lucille Clifton, leda 3: a personal note (re: visitations): bo w jakiś sposób ten wiersz wydaje mi się mówic więcej o przeżywaniu erotyzmu i emocji przez kobiety niż dwieście traktatów seksuologiczno-psychologicznych. Autorka reinterpretuje historię Ledy w sposób absolutnie fascynujący: zwykle, jeśli się ją przetwarza, to w kontekście gwałtu (patrz np. wiersz Niny Kossman tutaj), podczas gdy Leda u Clifton ma, jako kobieta, dość pozorów i efekciarstwa boskiego kochanka i z pełną świadomością swojej nad nim władzy stawia mu warunki, pod którymi go zechce. Poza tym nieustająco zachwyca mnie ładunek erotyzmu, jaki w tym króciutkim tekście tkwi, i jego subtelna, a jednak gryząca ironia.

8. Wisława Szymborka, Głosy (Małe narody), bo wydaje się w nim tkwić prawda o historii - rzymskiej i każdej - z jednej strony potwierdzająca, a z drugiej zaprzeczająca imperialnym, oficjalnym historiom. Można iść naprzód, starać się tłamsić pod tu regere imperio te nieszczęsne małe narody, liczyć na koniec świata, ale one są. Są i będą i coś po nich zostanie; wiecznie będą swoim anarchizmem, swoją niepoliczalną ilością, swoją innością zakłócać rzymski ład i porządek, burzyć go i podminowywać. 

7. Kostadinos Kawafis, Z Jonii (zareklamuję bloga przyjaciółki, trzeba dojść do samego końca wpisu, żeby znaleźć sam wiersz): bo w jakiś sposób tłumaczy, dlaczego trudno pojąć antyczną Grecję i Greków, zanim się jej nie zobaczy, a poza tym - pozwala wierzyc, że świat, choć się zmienia, trwa. 

6. Zbigniew Herbert, Do Marka Aurelego, za najpiękniejszy wyobrażalny rytm chociażby.

5. I jeszcze raz tenże sam, Dlaczego klasycy. W sumie nie wymaga komentarza.  

4. W radykalnie innej stylistyce: H. D. (Hilda Doolittle), Cassandra; bo prawie dałoby się tym wierszem zastąpić monolog Kasandry w Agamemnonie Ajschylosa...

3. Rainer Maria Rilke, Sybilla [trzeba zejść na dół strony; oryginał niemiecki tutaj], bo chyba nic więcej nie trzeba wiedzieć o Sybilli, niż jest człowiek w stanie zrozumieć, przemyślawszy sobie ten tekst. 

2. Alfred Tennyson, Ulisses, i nie, nie dlatego, że cytuje go jako ulubiony połowa moich ulubionych bohaterów fantastyki... i tenże sam, Oenone, nie tylko dlatego, że mi się jakoś kojarzy z ukochanym wierszem Teokryta...

1. John Keats, Oda do urny greckiej, nie tylko za najbardziej ulubione ostatnie zdanie w historii literatury....

 

I tak całkiem na koniec, wiersz, który ostatnio nie daje mi spokoju; jeszcze raz H. D.

                                                            Oread

Whirl up, sea— 
Whirl your pointed pines. 
Splash your great pines 
On our rocks. 
Hurl your green over us—      
Cover us with your pools of fir.

I jak znam życie, zapomniałam o czymś absolutnie oczywistym....

niedziela, 26 października 2008, ninedin
Komentarze
2008/10/26 11:07:10
Piękne są te, których wcześniej nie znałam, zwłaszcza ten o Kasandrze :)
-
2008/10/26 12:54:11
hej,

powinnam była obok "Oenone" i "Ulissesa" Tennysona dorzucić jeszcze "Tithonousa", Twoim wzorem... :))
-
2008/10/27 12:34:34
A.W. dziękuje za zaproszenie (i za podzielenie się przytoczonymi), ale z żalem przyznaje, że ciężko jej będzie do tej listy cokolwiek dodać, skoro Kochanowski został za drzwiami.
Herbert oczywiście tak, więc (5) i (6), a zamiast (8) Przemiany Liwiusza. I przywołana przez Drakainę Noc listopadowa. Kawafisa nie znam zupełnie (note to self: poznać!), ale przeczytany kiedyś "Że opuszcza bóg Antoniusza" nie daje mi o sobie zapomnieć*. I jeszcze Kaczmarskiego Pompeja i Kasandra (chociaż nie mieszczą się w pierwszej dziesiątce moich ulubionych utworów Kaczmarskiego).
Dziwna sprawa z tą poezją angielską romantyczną i po-, bo chociaż doceniam jej wdzięk, melodyjność, a chwilami wręcz śliczność, nie wzbudza we mnie właściwie żadnych uczuć. A za to przytoczony Kipling tak! Dławienie w gardle pozwala rozpoznać z całkowitą pewnością, że to jest to, o co chodzi. Cała Czytająca Społeczność prosi Drakainę o zamieszczenie tłumaczenia :-)

--
* Jakaż to była radość, kiedy usłyszawszy Cohena śpiewającego "Alexandra Leaving", uświadomiłam sobie "zaraz, zaraz, to przecież... ja to przecież gdzieś, kiedyś", i jaki niesmak, kiedy sprawdziłam w Wikipedii i okazało się, że owszem, nawiązanie jest znane nie tylko wtajemniczonym, a wręcz przeciwnie ;-)
-
2008/10/27 17:49:19
Miło Cię widzieć ;) i dziękuję za swoje typy. U mnie zresztą "Kasandra" Kaczmarskiego byłaby zapewne wśród ulubionych jego piosenek...
-
2008/10/27 17:49:35
Oj, nie "swoje", tylko "twoje", miało być :))