Blog > Komentarze do wpisu
Obchodzę święto (z piosenkami JK)

Drakaina obiecała zrobić listę ulubionych piosenek Jacka Kaczmarskiego (et consortes, czasami) i kazała zrobić to samo. No to robię, a jako że duża część moich ulubionych piosenek J. K. okazała się być związana z problemami Polski, Polaków i polskości, to niech będzie, że to na święto narodowe.


10. Źródło. Bo mnie wzrusza, a poza tym uważam, że jest to ciekawie literacko napisana metafora.
9. Epitafium dla Wysockiego. No nic nie poradzę, wzrusza.
8. Z XVI-wiecznym portretem trumiennym rozmowa. Choćby za dwa wyjątkowo udane paradoksy kochamy się w honorach, nie znamy się z honorem oraz brakuje nam mądrości, kochamy się w mądrościach
7. Mury. Za ostatnią zwrotkę.
6. Modlitwa o wschodzie słońca. Bo, tak po prawdzie, gdyby tak się ludzie modlili, może byśmy byli wszyscy trochę mądrzejsi i trochę szczęśliwsi. Tak, wiem, nie jego tekst.
5. Drzewo genealogiczne. Bardzo mi się podoba koncept napisania takiej biografii rodziny, będącej kompletnym przeciwieństwem obowiązującego martyrologicznego wzorca...
4. Siedem grzechów głównych. To akurat głównie za stronę muzyczną.
3. Encore, jeszcze raz. Za rosyjskość specyficzną, jak połączenie Dostojewskiego z Wysockim, i za nastrój.
2. Sen Katarzyny. Błyskotliwy absolutnie tekst, dowodzący a) zrozumienia polityki, b) zrozumienia kobiet.
1. Przejście Polaków przez Morze Czerwone. Jako żywo zawsze wydaje mi się ten tekst idealną diagnozą bycia Polakiem.

Wychodzi na to, że mnie to jednak głównie o teksty się rozchodzi...

piątek, 01 maja 2009, ninedin
Komentarze
2009/05/06 01:05:54
A mnie z kolei (to a propos komentarza u mnie) zaskoczyło u Ciebie Źródło, które zresztą też lubię. Drzewa genealogicznego nie znam...
-
2009/05/06 13:13:14
-
2009/05/07 00:10:00
A jednak ;) Świat jest pełen niespodzianek - nie słyszałam...
-
2009/05/12 02:18:37
Mnie od zawsze u Kaczmarskiego chodziło o teksty. Ubóstwiam wprost "Romans historiozoficzno - erotyczny o princessie Doni i parobku Ditku ze wstawką etnograficzną". Świetna historia, cudownie opowiedziana, jak zwykle z wyczuciem. "Epitafium dla Wysockiego" - tak, oczywiście też. Zawsze tam na mnie działa to nawiązanie do "Szału uniesień" Podkowińskiego, mam to przed oczyma: "Ruda chwyta mnie dziewczyna swymi dłońmi / I do końskiej grzywy wiąże / Szarpię grzywę - rumak rży!".
Ale jednak Święta Pracy bym z JK nie spędzał : )
-
2009/05/12 13:21:22
He he. Ja w tej rudej dziewczynie zawsze widziałam raczej tę nieszczęsną dzieciobójczynię z "Mistrza i Małgorzaty", kompletnie irracjonalnie ;)
A miałam spędzać z JK TRZECIEGO maja, ale jakoś mi się daty pomyliły...